Ukończyliśmy rozdział trzeci (został ostatni etap oraz boss - bossem była dość przykra czarownica, nie dość że zawzięta w walce, to jeszcze rozstawiająca atakujące nas niezależnie różdżki; kosztowała nas sporo nerwów), po czym wzięliśmy się za rozdział czwarty i jego również ukończyliśmy. Choć nie było lekko (ani specjalnie przyjemnie). Znów w kilku starciach gra pokazała słabości swej mechaniki walki (a absurdalna już powtarzalność przeciwników na pewno nie dodaje im atrakcyjności). Zmniejszyliśmy poziom trudności do "casuala", aby przebiec czym prędzej do końca i wrócić do naprawdę dobrych gier.
wtorek, 14 sierpnia 2012
poniedziałek, 13 sierpnia 2012
ICO
Ostatnio przytuliłem ten oto zestawik:
Jak widać, jest to odświeżenie dwóch hitów z PS2, które (tak się złożyło) mnie ominęły, gdy był ich czas, skoro więc ukazała się wersja HD, warto sięgnąć po nie teraz (zwłaszcza, że zawsze chciałem w nie zagrać).
Na razie gram w ICO i pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne. Owszem, oprawa się już zestarzała (nie została zrobiona na nowo, a tylko podbito rozdzielczość obrazu), sterowanie czasem nawala, ale to drobne niedogodności, które nie przeszkadzają cieszyć się cudownym gameplayem.
W grze wcielamy się w rogatego chłopca, który wraz z przypadkowo napotkaną dziewczyną - Yordą - próbuje wydostać się z opuszczonego zamku. Historia przedstawiona jest zdawkowo, dialogów nie ma prawie wcale, ale to wszystko buduje fantastyczny, niesamowity klimat. Gra jest puzzlowatą platformówką, a naszym podstawowym zadaniem jest znaleźć drogę, ominąć przeszkody, odblokować drzwi, otworzyć przejście, etc. Przy okazji musimy zajmować się Yordą - pomagać jej wejść, przeskoczyć, czy opędzać niekiedy od natrętnych cieni. Z gry jestem bardzo zadowolony, zawiera dokładnie to, czego szukam w grach i co w grach lubię. Ciekawe, czy Colossus okaże się równie dobry.
sobota, 11 sierpnia 2012
Diablo 3
Wykorzystując uprzejmość el Mariachi spędziłem kilka godzin w świecie Diablo. I nie mam zastrzeżeń. Gra jest świetna. No, może trochę za prosta, ale to normal, póki co.
Gram mnichem (właściwie to mniszką) i jest fantastycznie. To, co lubiłem w starym Diable minus to, czego nie lubiłem. Żadnych głupot, żadnych męczących, nieprzyjemnych, marudnych rzeczy, żadnych uprzykrzaczy rozgrywki, czysty fun. Mniszka gameplayowo przypomina nieco moją ulubioną zabójczynię, więc chyba nie będę szukał innej postaci. Gierka śmiga mi na lapku, co mnie nader cieszy (obawiałem się tu kłopotów), a odpalona na telewizorze wygląda lepiej niż przyzwoicie. Na sterowanie również nie narzekam, choć chyba będę musiał poszukać jakiejś myszki z paroma dodatkowymi przyciskami, aby móc obejść się bez klawiatury.
Mam 10 poziom, jestem w pierwszym akcie i właśnie w tej chwili... no cóż, prawdę mówiąc nie śledziłem fabuły zbyt uważnie, ale wiem, że ma to jakiś związek z potworami. I walką z nimi. Tym się właśnie teraz zajmuję.
piątek, 10 sierpnia 2012
Halo 2 - powrót do przeszłości
Po ukończeniu (i wymaksowaniu) pierwszego Halo, naszła mnie ochota sprawdzić drugie (głównie dla poznania rozwoju fabuły, trójka była pełna niezrozumiałych dla mnie zdarzeń i nieznanych osób - może znajomość dwójki rzuci nieco światła). Niestety, Halo 2 nie ukazało się (jeszcze) w żadnej odświeżanej wersji, musiałem więc sięgnąć po starocia z pierwszego Xboksa.
Czuć, że nieco się już zestarzała, ale dramatu nie ma - to była jedna z najładniejszych gier poprzedniej generacji konsol, a ja mam dość wysoką tolerancję na niedzisiejszą oprawę.
Gra zaczyna się kilkoma filmikami, gdzie żołnierze sił ziemskich zostają uhonorowani odznaczeniami (niekiedy pośmiertnie) za udział w wydarzeniach pierwszej części, zaś tymczasem głównodowodzący sił Przymierza, odpowiedzialny za porażkę i dopuszczenie do zniszczenia Halo, staje przed obliczem rady Proroków Prawdy, Łaski i Żalu, która pozbawia go dystynkcji i naznacza piętnem wstydu.
Prawdziwa akcja rozpoczyna się na orbitalnej stacji obronnej Cairo Station, której potężne działo chroni Ziemię. Tutaj Master Chief musi uporać się z niewielkim desantem Przymierza oraz zabezpieczyć przemyconą przezeń bombę, którą odsyła w kierunku ich okrętów. Potem przenosimy się na Ziemię - do New Mombasa, gdzie wylądowały siły obcych kierowane przez Proroka Żalu. Jest tu trochę walki w budynkach i na ulicach (oraz całkiem sporo snajperów), trochę jazdy podziemnymi tunelami, mostem, plażą i w końcu walka z gigantycznym robotem kroczącym. Po jego zniszczeniu, Prorok Żalu ucieka, ale tuż za nim rusza nasz pościg. Nadprzestrzenne skoki obu okrętów brzydko obchodzą się z miastem.
Tu porzucamy rolę Master Chiefa i stajemy nagle po przeciwnej stronie barykady. Wcielamy się w skórę owego zdegradowanego i torturowanego oficera Elite'ów, któremu Rada powierza rolę Arbitra i specjalne zadanie - zgładzenie Heretyka przewodzącego buntowi wewnątrz sił Przymierza. Jest tu trochę biegania korytarzami stacji wydobywczych, trochę latania Banshee, walka z Floodem, który rozpanoszył się i tutaj, a w końcu starcie z Heretykiem, który jak się okazuje był inspirowany przez Guilty Sparka. Nim jednak dane nam będzie dowiedzieć się nieco więcej, akcja przenosi się znów do sił Ziemi.
Po skoku w pogoni za Prorokiem Żalu ziemski okręt znajduje kolejne Halo. Tutaj akcja rozgrywać się będzie wśród ruin Prekursorów, ale na skończenie tego rozdziału zabrakło już nam czasu.
środa, 8 sierpnia 2012
Borderlands - wyspa doktora Neda
Po skończeniu solo podstawowej fabuły, zaliczyłem jeszcze pierwszy z dodatków (The Zombie Island of Dr. Ned), gdzie walczymy z inwazją nieumarłych. Dodatek jest całkiem przyjemy i dostarcza parę godzin zabawy.
Wykonałem też pierwszą serię zadań w dodatku drugim - Mad Moxxi's Underdome Riot. Ten dodatek to seria walk na arenach. Areny są trzy, pierwsze wyzwanie to przeżyć na każdej 5 rund, każda po 5 fal przeciwników (pierwsza jest mieszana, druga to strzelcy, trzecia - horda, czyli walczący wręcz, czwarta to "badassy" czyli mieszanka wzmocnionych twardzieli, no i piąta - losowy boss z obstawą). To udało mi się zrobić, każde wyzwanie to około godziny zabawy. Potem odblokowują się trzy zadania zaawansowane - przeżyć na każdej z aren 20 rund. Na pewno będzie ciężko, bo każda następna runda jest nieco trudniejsza (przeciwnicy dostają pewien bonus do cech, dodatkowo uruchamiają się specjalne warunki, np. brak tarcz, ciągle spadające życie, wzmocnienie pewnego rodzaju broni a osłabienie innych). Ponadto nie można ich przerwać, by kontynuować kiedy indziej, spodziewam się więc, że należy od razu rezerwować co najmniej 4 godziny na każde z wyzwań. Auć.
Próbowałem też podejść do dwóch kolejnych dodatków - skończyłem je na PS3 i może właśnie z tego powodu nie bardzo chciało mi się je cisnąć teraz. Problemem jest też to, że ich level nie dostosowuje się do mojej postaci. Neda zaczynałem na poziomie bodaj 35 i wrogowie byli do tego dostosowani - gra stwarzała więc wyzwanie. W Underdome wrogowie zawsze są w okolicach mojego poziomu. Natomiast teraz jestem na 40, a przeciwnicy o 5 niższym - i cóż to za zabawa?
The Secret Armory of General Knoxx daje nam do dyspozycji nowe pojazdy, ale traktuję to jako jeden z czynników zniechęcających. Nie podobała mi się walka w pojazdach dotąd i tu nie zmieniam zdania. Za dużo chaosu. Claptrap's New Robot Revolution wydaje się ciekawszy i może jeszcze się nań skuszę, choć problem poziomu pozostaje. Tymczasem jednak porzucam grę na jakiś czas.
poniedziałek, 6 sierpnia 2012
Hunted: The Demon's Forge - rozdział trzeci
Dziś nie ukończyliśmy rozdziału trzeciego, choć byliśmy (chyba) blisko. Konsola się zbiesiła i odmówiła współpracy (nie pierwszy już raz przy tej grze, co wskazuje na problem gry, a nie konsoli). Mam nadzieję, że nie będziemy musieli powtarzać zbyt wielkiego fragmentu.
Ten rozdział toczy się w lokacjach zewnętrznych, odkrytych i dobrze oświetlonych. Z nowości: pod koniec rozdziału pojawiają się minotaury, dostajemy też możliwość zakosztowania substancji nakręcającej naszych wrogów, która daje nam czasową nietykalność. Ze staroci: podstawowy przeciwnik wciąż ten sam, najwięcej krwi psują trudni do wypatrzenia snajperzy, którzy lubią zasypywać nas strzałami, gdy walczymy w paskudnie odsłoniętym miejscu z jakimiś tarczownikami, topornikami lub tym kolesiem podobnym do pająka. Walka staje się przez to dość chaotyczna i nieprzewidywalna. A gdy do zabawy włączy się katapulta...
czwartek, 2 sierpnia 2012
Halo - 100%
No, wpadły ostatnie osiągnięcia, grę można uznać za definitywnie ukończoną i wymaksowaną (choć może, dla zwykłej przyzwoitości, wypadałoby skończyć ją jeszcze solo; może to kiedyś zrobię, jeśli mocno zatęsknię).
Najpierw przeszliśmy trzy brakujące rozdziały na legendary - Guilty Spark i Keyes były krótkie i raczej proste, więc z rozpędu wbiliśmy też Prawdę i Pojednanie (i okazało się, że nabraliśmy sporo wprawy od ostatnich podejść, bo choć rozdział do łatwych nie należy, to kosztował nas dużo mniejsza ilość bólu niż poprzednio). A że zostało nieco czasu, od razu zabraliśmy się za ostatnie osiągnięcia z Two Betrayals i z powodzeniem zdobyliśmy je w pięknym stylu.
Gra jest naprawdę satysfakcjonująca, a osiągnięcia ma wymagające i ciekawe. Po tylu spędzonych z nią godzinach, nawet powtarzalność plansz i inne drobne wady przestały mi przeszkadzać. Teraz czekam, aż i dwójce zrobią facelifting, abym mógł porządnie zaznajomić się z całą serią. A że wkrótce premiera czwórki, odświeżenia dwójki nie spodziewałbym się wcześniej niż za rok.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

