czwartek, 14 stycznia 2016

Dark Souls 2

Wróciłem do Dark Souls 2, aby ograć dodatki. Trzy nowe świat do zwiedzenia, w których możemy odnaleźć nowych wrogów, zagrożenia, skarby i fragmenty potężnego artefaktu.
Niestety, dziwna konstrukcja gry wymaga przejścia całkiem sporego kawałka głównej fabuły, nim zostaniemy wpuszczeni do dodatkowych lokacji. Ale gra się przyjemnie, więc wciągnąłem się do gry na nowo.
Poprzednio grałem postacią, dla ktorej podstawą była walka wręcz, tym razem postanowiłem skupić się na magii. Szkoła uroków okazała się najpotężniejsza i bardzo skuteczna w niszczeniu większości przeciwników.

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Gauntlet

Remake klasycznej gry z bardzo dawmych lat. Podstawowe założenia gameplayu zostały zachowane - przemierzmy kolejne poziomy lochów, pokonujemy napływające zewsząd hordy potwory. Do dyspozycji mamy kilka różniących się mozliwościami postaci.
Jest tu obecny element rozwoju (za zdobyte złoto możemy kupować nową broń), ale nie w stylu erpegowym - nasz bohater nie staje się automatycznie mocniejszy awansując na levele, Nowe bronie maja swoje specjalne ataki, które niekiedy mogą okazać się lepsze, ale nie a zasadzie automatycznie większych obrażeń - ich wykorzystanie należy do nas. Dużym plusem gry jest przyjemny kanapowy co-op.

piątek, 8 stycznia 2016

Journey - Podróż

Prosty, dwugodzinny samograj pozbawiony większego gameplayu czy fabuły, ale mogę go chyba skategoryzować jako grę?
Samotna postać przemierza pustynię, wkrótce dołącza się go niego (albo i nie) tajemniczy towarzysz (którym jest inny gracz, grający w tym samym czasie w grę).
Wspólnie pokonują drogą wiodącą przez rozmaite, malownicze scenerie.
Nie ma tu specjalnych zagadek (choć parę razy trzeba odblokować drogę dalej), jest parę zagrożeń (których trzeba unikać, walczyć się nie da). Taka ciekawostka, nastawiona raczej na klimat i przeżycia niż opowieść czy wyzwania.

środa, 6 stycznia 2016

Oko na niebie

Oj, dawno nie aktualizowałem bloga. Nie znaczy to, że na nic nie marnowałem czasu, po prostu nie wchodziłem tu aby się tym pochwalić. Nie będę próbował narabiać zaległości produkując jakieś fejkowe wpisy ze wstecznymi datami, po prostu postaram się od teraz regularniej wspominać co ostatnio skonsumowałem. Np. powieść Dicka "Oko na niebie".
Tematyka podobna do Ubika - jak rozstrzygnąć, co jest prawdą, a co jedynie wytworem umysłu. Grupa bohaterów ulega wypadkowi w trakcie wizyty w bewatronie i zostaje napromieniowana wiązką silnej energii oraz poddana działaniu pola magnetycznego. Leżą ranni, czekając na przybycie pomocy medycznej, a ich umysły wytwarzają wizję świata do ktorego trafili. A raczej kolejne wizje światów, gdyż zawsze umysłe jednego z nich dominuje nad pozostałymi i buduje swój koszmar lub marzenie.

czwartek, 19 listopada 2015

Rise of the Tomb Raider

Najnowszy Tomb Raider ukazał się na X360 oraz Xbox One - jako że One nie mam (a na PS4 dopiero za rok), zaopatrzyłem się w wersję na starą, wysłużoną trzystasześćdziesiątkę.
Tym razem Lara rusza na poszukiwanie jakiegoś tajemniczego (i bardzo magicznego artefaktu), którego poszukiwał przed laty jej ojciec. Poszukuje go również enigmatyczna Trójca - tajna organizacja, planująca (zapewne) przejęcie kontroli nad światem. Czyli odjechany standard.
Działamy głównie w zimnych, syberyjskich okolicach. Jak w poprzedniej części, poza bieganiem, skakaniem i strzelaniem do wrogów, możemy zbierać materiały, ulepszać broń, produkować wspomagające nas w walce przedmioty.
Po suchym wprowadzeniu, fabuła zaczyna się rozkręcać, więc może ta historia z Prorokiem i zaginionymi miastami da radę. Pojawili się jacyś bohaterowie niezależni, pozwolono uważniej przyjrzeć się adwersarzom.
Gameplayowo jest bardzo podobnie do poprzedniczki - łuk i czekany to podstawowe narzędzie, jest wiele okazji do cichej eliminacji. Otwarte lokacje dają możliwość eksplorowania otoczenia, jest sporo opcjonalnych skarbów, miejscówek, okazji do polowań i zbieractwa. W ramach głównej fabuły akcja przyśpiesza rzucając nas w kolejne niebezpieczeństwa.
Póki co, jestem bardzo zadowolony. Mimo, iż grafika nie wygląda tak świeżo w czasach PS4.

środa, 4 listopada 2015

Wiedźmin 3: Dziki Gon - Biały Sad

W trzeciego Wiedźmina zacząłem grać już niezły kawał czasu temu (ile już minęło od premiery? pół roku?), ale to był krótki, urwany kontakt, po czym wróciłem do innych gier. Teraz zabrałem się za niego ponownie.
Gra ma otwartą strukturę typowego sandboksa - możemy do woli wędrować po świecie (no, nie do końca, bo nie wszystkie lokacje są odstępne od zaraz), wykonywać misje, z których część pchnie naprzód fabułę, a część to tylko poboczne urozmaicacze.
Bardzo spodobało mi się w grze podejście do zadań i fabuły - nawet najprostsze zlecenie na potwora kryje w sobie kawałek fabularnej otoczki sprzedawanej w postaci filmików. Bo a to Geralt musi zbadać ślady, a to czegoś poszukać, a to poznać hisotrię miejsca lub osoby - bardzo to wszystko fajne i ładnie buduje więź ze światem i zdarzeniami.
To, co odrzuciło mnie przy pierwszym kontakcie (i nadal do siebie nie przekonuje), to niepotrzebnie przekombinowane systemy rzemiosła, alchemii, mało inspirujący system rozwoju postaci - drętwe, nieciekawe mechanizmy, przeładowane opcjami i materiałami, które nic sensownego nie dają. Wygląda to jak jakieś skostniałe pamiątki po erpegach z lat 90. Niefajne.
Opowieść zaczyna sie w Kaer Morhen, gdzie wiedźmini trenują Ciri. Jednak to tylko wspomnienie, nadciąga Dziki Gon, wszystko się rozmywa, a akcja przenosi się naprzód.
Geralt w poszukiwaniu Yennefer dociera do Białego Sadu. Aby pozyskać pomoc dowódcy nilfgardzkiego garnizonu, przyjmuje zlecenie na gryfa. Poza tym oczywiście szwenda się tu czy ówdzie w poszukiwaniu zadań pobocznych.

czwartek, 29 października 2015

Broken Age

Skończyłem kolejną grę, o ktorej nic nie pisałem. Broken Age - bardzo przyjemną i sympatyczną przygodówkę o nienachalnym humorze.
Wcielamy się w niej dwoje bohaterów, których losy toczą się jednak zupełnie osobno (możemy się między nimi przełączać).
Jednym  nich jest chłopiec o imieniu Shay, który podróżuje samotnie swym statkiem kosmicznym w nieznanym celu. Jego codzienność wypełniają zabawy w bohatera, przynajmniej dopóki nie spotka tajemniczego nieznajomego.
Dziewczynka Vella pochodzi z wioski piekarzy i ma być wkrótce złożona w ofierze strasznemu potworowi, który przybywa tu co kilkanaście lat. Nie jest jednak pogodzona ze swoim losem i zamierza uciec i pokonać bestię.
Gra została podzielona na dwa akty (które zostały wydane w pewnym odstępie czasu). Pierwszy akt wydaje się dość "lajtowy", ma raczej proste zagadki i płynie się przez niego swobodnie. W akcie drugim pojawia się już więcej złożonych łamigłówek i nad niektórymi trzeba nieco posiedzieć.
Gra jest satysfakcjonująca, świat interesujący, postacie sympatyczne, fabuła w drugiej częście ładnie się rozwija i łączy oba wątki. Świetny tytuł od Tima Schafera. Dobry powrót do mojego ulubionego gatunku.